Restauracja to nie biznes

Kto wie, ten wie. Ale restauracja nie jest dla nas biznesem. Nie jest to też nasza pasja. Zapytasz więc, po cholerę to zrobiliście? Po co otwierać restaurację, jeśli nie dla zarabiania lub nie z pasji? Czy jest w ogóle trzecia opcja?

vegan heaven

Tak, jest. Jest coś bardzo rzadko spotykanego. Tak rzadko, że dowiadujemy się o tym dopiero 10 lub nawet 500 lat po fakcie. Kojarzysz Steva Jobsa? Elona Muska? Garyego Vee? Nikolę Teslę? Leonarda da Vinci? Tego to na pewno…

Jest jedna rzecz, która łączy wszystkie te osoby. To ona sprawiła, że mogli (niektórzy dalej mogą, bo jeszcze żyją) pracować codziennie przez kilkanaście godzin. Pracować w sobotę. Pracować w niedzielę. Pracować po pracy… Nie czuć zmęczenia. Robić coś bez względu czy się zarabia czy nie. Robić coś z pasją, ale niekoniecznie z pasji. Tym punktem łączącym jest jedna, niezwykła rzecz.

To POWOŁANIE. I o tym będzie za chwilę, ale najpierw…

Pasja jest passe

Kiedyś usłyszałem powiedzenie „rób to co kochasz”. Brzmiało to ciekawie. Tak rozpoczęła się moja droga do poszukiwania pasji. W skrócie: nie znalazłem jej. Dlatego zmieniłem podejście. Z „rób to co kochasz” przeszedłem na „kochaj to co robisz”. I tak cały świat się odmienił. Nagle wiele nieprzyjemnych rzeczy zaczęło dawać radość.

Nagle zimny prysznic zaraz po gorącym – stał się ucieleśnieniem wygranej. Jeśli potrafisz znieść zimny prysznic, potrafisz sam się na niego skazać i jeszcze odnaleźć w tym radość – wygrałeś życie.

Nie chodzi oczywiście o prysznic , bo to tylko dobry przykład. Chodzi o trzy cechy, które posiadają przytoczone we wstępie postacie. Wytrwałość, samozaparcie, poczucie sensu. To właśnie powołanie.

Przedzieranie się przez niezliczone problemy i trudności, niczym przez dżunglę z maczetą. Rozwiązywanie ich jeden po drugim (drugi chyba zwykle jest po pierwszym?) drugi po trzecim i setny po sto pierwszym, niczym karczowanie krzaczorów. Aż w końcu spojrzenie w tył i radość z przebytej drogi i tego jak teraz łatwo będzie nią przejść kolejnym osobom. To właśnie powołanie.

Nie można mylić powołania z pasją (ja się myliłem przez lata). To nie pasja popycha wielkie umysły do działania – to działanie z pasją tworzy wielkość.

A teraz inna ciekawa rzecz. A dokładanie finanse.

Skąd mieliście pieniądze na restaurację?

Nie mieliśmy.

Gdy Tesla chciał budować maszty z chęcią przesyłania energii bezprzewodowej, musiał trochę nagiąć rzeczywistość, aby znaleźć pieniądze, bo też ich nie miał (poczytaj sobie co zrobił). Gdy Leonardo da Vinci chciał poznać anatomię ciała – wykopywał zwłoki i kroił (ach, ta ludzka ciekawość). Gdy Steve Jobs chciał wprowadzić ugryzione jabłko jako „produkt bez skazy” – znalazł inwestorów.

Powołanie zawsze ciągnie za sobą jakąś misję. I to ta misja sprawia, że znajdują się pieniądze. Nikt nie będzie chciał zainwestować w to, abyś kupił sobie ferrari. Za to zadziwiająco dużo osób będzie chciało zainwestować w coś większego niż Ty. W sensowną misję.

A więc dlaczego?

Jeśli się zastanawiasz dlaczego otworzyliśmy restaurację – odpowiedź jest krótka, to nasze powołanie. Jeśli chcieć obwiniać los – to los tak chciał. Jeśli ktoś woli siłę wyższą, to siła wyższa nas do tego zmusiła. To było nieuniknione. Całe nasze życie pchało nas do tej restauracji i w końcu stało się. Nie mamy wyjścia. To nie pasja. To nie biznes. To powołanie.

PS. Restauracja to tak naprawdę dopiero początek…